Polityka na etykiecie jest jak sok malinowy w piwie, czyli jak sprawić, by ludzie krytykowali twoje piwo, jeszcze zanim go spróbują.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czasem browar (lub raczej zatrudniony przez niego marketingowiec), projektując identyfikację wizualną idzie pewną i bezpieczną drogą. Trochę tego, co jest modne, trochę tego, co jest piwne, motyw przewodni i mamy to. Przy odrobinie szczęścia marka staje się rozpoznawalna a ludzie chcą nosić koszulki z logo browaru. My też od początku wiedzieliśmy, że najlepszy jest minimal, czarnobiałość i prosty font (no i jesteśmy biedni).

Od czasu do czasu któryś z kraftów dodaje do swojego wizerunku szczyptę idei. Wywołuje to lawinę śmiesznych lub strasznych komentarzy i falę filozoficznych wywodów. Niektórych pijących przeczytanie naszej etykiety na kilkanaście minut zamienia w politologa. Dlaczego sobie to zrobiliśmy?
Czytaj dalej Polityka na etykiecie jest jak sok malinowy w piwie, czyli jak sprawić, by ludzie krytykowali twoje piwo, jeszcze zanim go spróbują.