Sabotaż Wrocławia, czyli co działo się na premierze

W sobotę 6 stycznia 2018 doszło do wiekopomnego wydarzenia: premiery Browaru Sabotaż. Po raz pierwszy pokazaliśmy i pokazałyśmy się światu w nowej odsłonie – już nie piwowarów domowych, lecz browaru rzemieślniczego. Po raz pierwszy stawiałyśmy nasze butelki na barze, a nie na kuchennym stole, po raz pierwszy pytaliśmy „czy przelać?”, po raz pierwszy słuchałyśmy pochwał (częściej) i uwag (rzadziej) na temat piwa, którego mamy 3600 litrów, a nie 30.

Lodówka pełna Sabota!Premierę zorganizowałyśmy z kumplami z wrocławskiej wegańsko-tajskiej restauracji Baszta i ze stołecznego spółdzielczego Lokal Vegan Bistro. W ten sposób otworzyliśmy* cykl wydarzeń „Sabotaż kulinarny”, w ramach którego będziemy was zachęcać, żeby nie tylko pić dobre, wegańskie piwo, ale też jeść dobre, wegańskie jedzenie. A że z założenia ma to być jedzenie pasujące do podawanego piwa (co z angielska zwie się foodpairingiem), to do naszego premierowego Sabota – English Pale Ale – kucharki i kucharze z Lokal Vegan Bistro usmażyli swoje słynne SCHABOWE oraz nie mniej zachwycającą kiełbę z musztardą.

Sabot to:

  • twardy drewniany chodak, noszony przez dziewiętnastowiecznych robotników. Obuwie to oprócz ochrony stóp pracowników, stanowiło także ich narzędzie walki. Protestując z żądaniem lepszych warunków pracy, robotnicy psuli maszyny, wrzucając w ich tryby saboty. Ta praktyka dała początek słowu „Sabotaż” (jeśli chcesz poznać więcej praktyk oporu – czytaj etykiety naszych piw).
  • nasze podstawowe piwo, w stylu English Pale Ale. Do picia w większych ilościach, na długie wieczory ze znajomymi. Umiarkowana zawartość alkoholu, balans pomiędzy chmielem a słodem, wysoka pijalność, jasno-miedziana barwa – to podstawowe cechy tego piwa (pełną recepturę wrzuciliśmy tutaj, powodzenia w domowym warzeniu!). Prościej: jasne, niezbyt mocne, średniogorzkie piwo.

Jak gościom Baszty zasmakował Sabot?

Jest nam przykro. Jest nam przykro, bo przygotowana na premierę ilość piwa („z górką”, jak myśleliśmy) skończyła się już o 20:30! Pierwsi goście pojawili się pod drzwiami jeszcze przed 13:00 – przed otwarciem Baszty, później zainteresowanie nie malało – kolejka do baru nie znikała przez cały dzień, na miejsce przy stole trzeba było się czaić, a my tylko biegaliśmy po sali, wypatrywaliśmy wolnych krzeseł i pytałyśmy „czy do państwa można się dosiąść?”. Okazało się, że można zjeść obiad i wypić piwo nie przy stole, lecz przy barze (styl hiszpański) lub na schodach (styl osiedlowy). Wydaliśmy butelki do trzystu porcji schaboszczaka, kolejne butelki wypiliście raz dwa. Dobre, bo wegańskie, dobre, bo spółdzielcze, dobre, bo dobre – usłyszałyśmy.

A gdy butelki Sabota zostały opróżnione, nie było innego wyjścia, jak przerzucić się na inne trunki… Czemu sprzyjała elektronika grana przez Dj Beniovską i psychodeliczne wizuale z tańczącymi schabami Vj Knypa.

Dzięki za wspólną zabawę i do zobaczenia wkrótce!

* Formy męskie i żeńskie stosujemy zamiennie, bo nasza grupa jest mieszana płciowo i nie chcemy, by o tym zapominano… ale też nie chce się nam za każdym razem pisać obu form.

2 myśli do „Sabotaż Wrocławia, czyli co działo się na premierze”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *